czwartek, 1 stycznia 2015

Nowy 2015!

Witajcie w ten noworoczny poranek! Prawidłowa forma powinna raczej brzmieć „prawie w południe” ale Nowy Roku to jedyny dzień w roku kiedy poranek trwa dla większości społeczeństwa dłużej ;) Mam nadzieję że bawiliście się w tym roku bezpiecznie, a i wasi podopieczni nie stresowali się za bardzo hukami w sylwestrową godzinę. Kolejny minus w posiadaniu prawie ślepego psa to rosnące prz
erażenia kiedy dookoła strzelają, ale zniosła to dzielnie :) Oczywiście sylwestrowy wieczór okazał się być jedynym słusznym terminem robienia zdjęć, więc moja piękna niebieska ściana jako tło tłumaczy się sama przez się. Mam dla was małą nowinę która zdecydowanie ułatwi wam (jeśli oczywiście chcecie) czytanie notek i poprawe jego wyglądu, a mianowicie będę posiadać komputer :) Do tego w tym roku wydatków mało nie będzie, bo postanowiłam zainwestować w lustrzankę, by rozwijać się w kierunku fotografii. I nagle nowa gitara całkowicie schodzi na dalszy plan... Ech :/ Co do podsumowań i innych takich,
Co w tym roku osiągnęliśmy:
~mamy o wiele lepsze porozumienie, polepszył mi się z Tekilą kontakt
~nauczyliśmy się paru potrzebnych w życiu rzeczy, jak ta że weterynarz to nie jest miejsce gdzie często chcę przebywać.
~że nie jestem w stanie zagiąć czasoprzestrzeni, i niestety mnóstwa czasu psu nie mogę poświęcić,jednak w te ferie zrezygnowałam z wyjazdów i zamierzam się poświęcić tylko psu :)
~że pieniądze szczęścia nie dają, ale z pustego i Salomon nie nasypie, zmieniło to wygląd mojego oszczędzania
~że najważniejsze dla nas być ze sobą-nikt nam tego nie może odebrać.
Jak widzicie naprawdę filozoficznie;)
Co do postanowień, będę dążyć w tym roku do:
-opanowania conmajmniej 5 nowych komend
-jakiegoś przyjemnego wypadu w teren
-częste notki!
-coraz lepsze zdjęcia :)
-do osiągnięcia harmonii między mną a psem
-do zmian w psim wyposażeniu (muszę zrobić listę co potrzebuje)
-do bycia razem z psem szczęśliwą, o to jest najważniejsze :)
Łapcie zdjęcia z sylwestrowej „sesji” :3 już widzę że blogspot fatalnie zjechał jakość...

niedziela, 28 grudnia 2014

Święta minęły, a raczej znajdujemy się w okresie międzyświątecznym. Święta spędziliśmy w domu, a Tekciak dostał wcześniej pseudo konga, i na święta nic prócz miłości nie dostała. Mimo tego żadnych reklamacji nie składała ;) Świąteczne porządki zmusiły mnie do ogarnięcia psich akcesoriów, bo walały się po całym przedpokoju narażając ludzi na oberwanie spadającą z regału zagubioną piłeczką ;) Długo myślałam w czym to wszystko przechowywać. Musiało być ergonomiczne i pakowne. Dzięki temu mój wybór padł na torbę Pedigree i torbę na rower z pasem, która jak sądzę posłuży mi również podczas podróbży z psem, bo jest serio pakowna. Dyski i ringi poszły do torby z Pedigree, a rowerowa uraczyła miejscem zabawki i resztę akcesoriów. Na półce przy wyjściu zostały tylko dwie smycze, bo Tata i reszta rodziny mają różne smyczowe ;) Na dole postu pewnie jak zwykle pojawią się zdjęcia. A tak po za tym: Moi drodzy! Z okazji zbliżającego się Nowego Roku, życzę Wam by był to rok zmian, w życiu waszym i waszych podopiecznych, oczywiście tych tylko na plus, pełnych miseczek, codziennego uśmiechu, spełnienia wszystkich marzeń, zdrowia i pieniędzy, oraz sukcesów na tle rodzinnym i zawodowym. Dosiego Roku!<>

środa, 3 grudnia 2014

Małe zakupy, zimno, ciemno, czyli do roboty!

Czas przed świętami, sielanka, świąteczne ozdoby, mikołajki... STOP
Bieganie za ocenami, wychodzisz z domu ciemno, przechodzisz też! Ale jak wracam styrana ze szkoły, a od wejścia wita skakanie, przytulanie i szczęśliwe popiskiwanie. I potem na kanapie z psem na brzuchu, zachowującym się jak kot. Książką i gorąca herbatką wreszcie czuję magię świąt ;) oczywiście zdjęcia trudno robić. Aparat strajkuje, ojciec pewnie lustrzanki nie pożyczy, bo to jego dziecko kochane ;) trzeba się ratować telefonem, co daje raczej marne efekty przy tej pogodzie :/  Teraz znowu się rozleniwiłyśmy, żadnych sztuczek, bo do sklepu po smaczki się nie chcę iść, bo hajsu nie ma. A teraz? Uzbierałam trochę pieniędzy, i postanowiłam wreszcie pójść do tego zoologa :)  No i pierwszy zawód, mały wybór smaczków. RC które zazwyczaj brałam, bo 100% mięsa nie ma. Już miałam brać jakieś kostki "niby wołowe" ale złapałam wzrokiem inne smakołyki. Marki Rinti, w porównaniu cenowo do RC. W składzie 95% mięso z kaczki. Dodatkowo w przeciwieństwie do RC paski są miękkie co jest napewno ułatwieniem. Nie muszę już siedzieć przed planowanym sztuczkowaniem pół godziny z nożyczkami, bo da się palcami rozerwać. Wydaje mi się że jest ich więcej niż RC, ale może poprostu są wygodniej poporcjowane :) Jedyny minus to dość mocny zapach. Ale Tekili bardzo smakuje :D
Pozatym znalazłam zabawkę typu pseudo kong, w kształcie, hmmm nie wiem czego, ale na zdjęciach widać to wyraźnie. Teki od razu przypadł do gustu, nawet jeśli była w nim zwykła karma z odrobiną jogurtu :) Muszę stworzyć coś na kształt planu kiedy co i jak bo aktualnie sztuczkujemy bardzo rzadko. Liczę że ktoś kto się na tym zna udzieli mi kilku rad, bo nie do końca wiem jak się za to zabrać :/
Pozdrawiam was serdecznie! Do przeczytania!

sobota, 15 listopada 2014

Bąbelki, walizka, i inne dziwadła :)

Jak widać w tytule, napewno się nie nudzimy ;)
Chociaż dni coraz krótsze, wcześniej robi się ciemno, jest zimno wieje, i najchętniej leżałybyśmy do góry brzuchem przez cały dzień. Ale wzięłyśmy się do roboty! Mimo wielu przeciwności losu, ( jak napad na zapas smakołyków jak nie było mnie w domu, i pożarcie wszystkiego co się dało :D) ruszyłyśmy do boju! W grę weszła miseczka plastikowa, woda, i pokrojone mięsko :) potem tryb, przypominamy sobię jak to szło, i oczywiście bardzo dużo klikania, za piękne wykonywanie. Potem, chwilka przerwy i odkopanie starej dużej walizki. Oczywiście od razu wiedziałam w jakim celu ją porwę w swoje łapki. Dlatego potem ćwiczyłyśmy zawzięcie wskakiwanie i wyskakiwanie z walizki.
Tak o to wyglądał psi dzień ;) oprócz tego polecam wszystkim galaretę w pomarańczach, ale to raczej dla ludziów, a nie dla piesów :D
W każdym razie podbiłam serce rodziny tymi galaretkowymi smakołykami :3 Plusem jest to, że tężeje bardzo szybko, w dwie, trzy godziny. A jak efektownie wyglądają. Gdzieś pewnie na dole pojawi się zdjęcie owej galaretki. Czy tylko ja do końca nie rozumiem aplikacji bloggera? O.o
Pozostawiam, i życzę miłego weekendu!

wtorek, 4 listopada 2014

Zimno ciemno, jednym słowem Polska jesień!

Witajcie ponownie :)
Ostatnio wraz z piesem wybrałam się do parku, po jakby nie było dłuższej przerwie od długich spacerów i... Załamałam się. Psina ma mnie gdzieś, równie dobrze mogłoby mnie tam nie być. Kiedyś, potwornie nakręcona na dysk, dzisiaj ledwo wodzi za nim wzrokiem, albo biegnie do niego ale nagle jakaś ciekawa trawka po drodze, trzeba powąchać, a pani sama biega za dyskiem ;)
Reszta idzie ciut lepiej, uczymy się ślimaczka (ach to moje profesjonalne słownictwo ;) ) hopsamy troszkę, trenujemy zachowanie równowagi poprzez chodzenie po ławkach (na całe szczęście nikt jeszcze nas za to nie okrzyczał) Korzystając z tego że za oknem pięknie prezentują się góry, zamierzamy w chwili wolnego czasu wybrać się w nie. Napoczątek coś nie wysokiego, jakiś Chojnik czy wodospady, a potem się zobaczy :D
Tak czy inaczej przydałaby nam się dawien dawno zgubiona przez siostrę miska podróżna, co w akcji zaginęła. Przydałyby się szelki, bo ja nie widzę w przyszłości psa ciągnącego mnie na szyji pod górkę, pozatym boję się o jej tchawicę z którą już za młodego psiaka miała duże problemy, które do dzisiaj dają o sobię znać poprzez harczenie podczas wysiłku i snu. Tak to się u nas pomału toczy życie, pomalutku i do przodu :)
Porcja zdjęć z ostatniego spaceru, od razu uprzedzam że jakość tosterowa, czyli mój telefon znowu w akcji, jak i również za mój prześliczny plaster na ręce, który psuje cały urok ostatniego zdjęcia :(

sobota, 1 listopada 2014

...

Mogę napisać jak okropnie mi przykro. Że kolejny blog opadł w zapomnienie...
Mogę pisać że nie moja wina, że nie byłam w stanie pisać. Że miałam problemy, swoje i rodzinne. Że i Tekila ma swoje lata, i postępującą zaćmę w obu oczach, przy której diagnozie się prawie poryczałam u weta. Może teraz ktoś napisze, że to nic, że nie przeszkadza, ale jak to potwornie boli kiedy pies z odległości nie widzi cię. Kiedy się kuli jak słyszy kroki, a nie widzi kto idzie. To naprawdę z mojej strony wielki ból... To że nie chce jeść, i muszę się postarać żeby cokolwiek zjadła. Że jest smutna. Że widać to po jej pysku? W każdym razie postanowiłam wrócić. Nie wiem czemu. Może dlatego że potwornie brakuje mi tej atmosfery wsparcia na bloggerze, że pozwoli mi to uporać się z małymi i dużymi smutkami?
Zdjęcia robione telefonem. Aparat się już do niczego nie nadaje... Wracam do komentowania waszych blogów.

wtorek, 6 maja 2014

Happy Birthday!

Tak oto minęło 10 lat od narodzin małej czarnej kuleczki, po rudej cocker spanielce i nieznanym ojcu.
10 lat temu próg domu przekroczyła mała przerażona istotka, bojąca się nawet własnego cienia. Małe zarobaczone stworzono, które długie miesiące uczyło się normalnie żyć.
Małe stworzonko, które naszą rodzinę pokochało całą mocą swojego serduszka. Stworzonko z którym dorastam. Lata szybko płyną, bardzo szybko.
Trudniej nam się wchodzi po schodach, stawy nie te same, ale wystarczy jeden krok by zmienić się w małego naładowanego energią szczeniaczka, który z radością wybiegnie z domu.
10 lat poznawałyśmy siebie, 10 lat żyjemy ze sobą. Po tych 10 latach mogę stwierdzić że nie wyobrażam sobie życia bez psa, bez czegoś wtłaczającego życie w mieszkanie.
Bardzo Ci za to dziękuję Tekila!